Karol Angielski: Mam duży sentyment do Korony [GŁOS RYWALA]
Karol Angielski: Mam duży sentyment do Korony [GŁOS RYWALA]
Przed wyjazdowym meczem 25. kolejki PKO BP Ekstraklasy w ramach cyklu „Głos rywala” porozmawialiśmy z Karolem Angielskim, wychowankiem naszego Klubu i aktualnie zawodnikiem Pogoni Szczecin. Spotkanie z Portowcami już w najbliższy poniedziałek, 16 marca, o godzinie 19:00 na Stadionie Miejskim im. Floriana Krygiera.
Karol, jak się czujesz po powrocie do Polski po kilku latach i grze w Turcji, Grecji czy na Cyprze?
Na pewno przyjechałem z powrotem do Polski z dużym doświadczeniem. Miałem styczność z różną kulturą gry w piłkę i też różną kulturą życia. W Turcji wygląda to zupełnie inaczej. W Grecji i na Cyprze jest już więcej podobieństw do Polski. Życie tam jest jednak spokojniejsze. Przez 320 dni w roku świeci słońce i w związku z tym ludzie są tam bardziej otwarci. Życie w takim kraju jest fajne, ale ma też swoje minusy. Jeśli jesteś tam z małym dzieckiem, to przy 40 stopniach na zewnątrz ciężko wyjść na dwór. Życie na Cyprze i w Grecji podobało się mnie i mojej rodzinie. Tam urodziły się moje dzieci – jeden synek w Atenach, a drugi w Nikozji. Mój czas za granicą był bardzo udany zarówno pod kątem zawodowym, jak i osobistym. Wygrałem Puchar Cypru, Superpuchar Cypru, grałem w europejskich pucharach, w Lidze Konferencji. Lata spędzone za granicą to był dla mnie czas największego rozwoju piłkarskiego, ale także prywatnego.
Zdradź nam trochę kulis tego swojego powrotu do Polski. W mediach można było przeczytać, że ponownie dołączysz do Wisły Płock, a ostatecznie wylądowałeś w Pogoni. Jak to się stało?
Z Wisłą Płock w ogóle nie byłem w żadnym kontakcie. Jakiś dziennikarz o tym napisał, a ja nie mogę się do tego odnieść, ponieważ ze strony Płocka nie miałem żadnego zapytania. Nic do mojej osoby nie trafiło. Może do jakichś pośredników, ale na pewno nie do mnie. A co do Pogoni Szczecin – zapytanie kontraktowe z jej strony miałem już w okolicach października, listopada. Powiedziano mi, żebym pomyślał o powrocie do Polski. Wtedy jeszcze aż tak tego nie rozważałem, bo dopiero co urodziło mi się drugie dziecko, ale już tak bliżej listopada, grudnia usiadłem z żoną i powiedzieliśmy sobie, że chcielibyśmy wrócić do Polski ze względu na rozwój dzieci i opiekę medyczną, która w naszym kraju jest na dużo wyższym poziomie. Myślę, że to zaważyło. Klub też przedstawił mi bardzo mocną ofertę, z której byłem bardzo zadowolony. Pochyliłem się nad projektem, który mi przedstawiono, i uważam, że na pewno będzie to bardzo dobry ruch z mojej strony. Wiadomo, że teraz wyniki nie są takie, jak byśmy oczekiwali. Nie zdobywamy też wiele bramek, ale bardzo mocno wierzę w to, że nasza gra w ofensywie się poprawi. Mam nadzieję, że jak najszybciej.
Jak oceniasz swoje dotychczasowe występy w barwach Pogoni? Masz już na koncie jedną bramkę, zwycięską zresztą w spotkaniu z Widzewem Łódź.
Tak, jak powiedziałem – wiele bramek nie zdobywamy. Strzeliliśmy trzy gole, kiedy byłem na boisku. Niewiele kreujemy, ale też mało bramek traciliśmy, więc można powiedzieć, że jako drużyna bardzo mocno stawiamy na defensywę. Trener też od nas tego oczekuje, żeby cały zespół angażował się w obronę. My z przodu mamy kreować te sytuacje, choć jeszcze nie wygląda to tak dobrze, jak sobie zakładaliśmy. Myślę, że z tygodnia na tydzień na pewno będzie to coraz lepiej wyglądać. Wierzymy w zawodników, których mamy. Każdy każdemu ufa i każdy za każdego nogi nie odstawi.
Czy dla Ciebie jako dla rodowitego Kielczanina i wychowanka Korony nadchodzące starcie będzie wyjątkowe? Wywołuje to w Tobie dodatkowy dreszczyk emocji?
Na pewno jest to dla mnie taki mecz, który jest inny od wszystkich. W Kielcach się urodziłem, w Kielcach się wychowałem, pierwsze kroki w piłce młodzieżowej stawiałem właśnie w Koronie. Przeszedłem wszystkie szczeble od trampkarzy, przez juniorów i młodą Ekstraklasę, aż do pierwszego zespołu, w którym zadebiutowałem. Mam duży sentyment do Korony. Jak byłem za granicą, to śledziłem jej poczynania, tak że o Koronie na pewno nie zapomniałem. Ale takie jest życie, taki scenariusz został napisany, czy to przeze mnie, czy to przez kogoś innego – nie ma co już tego rozdrapywać. Korona jest teraz w Ekstraklasie i ja również jestem w ekstraklasowym klubie, więc możemy ze sobą rywalizować. Cieszę się, że możemy ze sobą zagrać. Mam nadzieję, że będę mógł wystąpić w tym spotkaniu i że wszystko pójdzie po naszej myśli.
Wiele się w ostatnich latach zmieniło, ale czy są jeszcze w Koronie lub wokół Korony osoby, z którymi utrzymujesz kontakt?
Cały czas mam kontakt z kierownikiem drużyny – Łukaszem Tomczykiem. Kiedy przyjeżdżam do Kielc czy potrzebuję coś załatwić, to wiem, że kierownik zawsze odbierze telefon. Grałem z Piotrkiem Malarczykiem, który teraz jest w sztabie szkoleniowym Korony. Jest Marcin Cebula, z którym przeszedłem przez wszystkie szczeble młodzieżowe i również grałem, To są takie osoby, które najbardziej pamiętam. Reszta to młodzi chłopcy, którzy mają teraz po 18 czy 20 lat i widzę, że się na nich stawia. Cieszę się, że w Koronie są kolejni piłkarze, którzy w niedalekiej przyszłości mam nadzieję, że będą mogli zaistnieć w w poważnej piłce.
Przechodząc do wątków drużynowych – na jakie aspekty w grze Korony zwracacie szczególną uwagę przed poniedziałkowym meczem? Kto Twoim zdaniem może sprawić Wam najwięcej problemów?
Myślę, że przede wszystkim Mariusz Stępiński. I on, i ja graliśmy na Cyprze, więc mam świadomość, że to bardzo dobry napastnik. Strzelił już kilka goli po powrocie do Ekstraklasy i przypomniał się wszystkim. Na pewno trzeba będzie zwrócić na niego uwagę, bo jest bardzo niebezpieczny w polu karnym, ale Korona ma również bardzo silne wahadła i zawodników, którzy są szybcy. Korona bazuje na grze bokami, to ich mocna strona. Mają także wysokich obrońców, którzy są silni w defensywie. Czeka nas bardzo ciężki i wymagający mecz.
Wiem, że Wy – zawodnicy – nie lubicie wróżenia z fusów, ale czy bierzesz pod uwagę to, że jeszcze kiedyś założysz złocisto-krwistą koszulkę Korony?
Ciężko mi powiedzieć, ponieważ zaraz będę miał 30 lat. Mam tu w Szczecinie ważny kontrakt, który prawdopodobnie się przedłuży, jeżeli będę grał i będę zdobywał bramki. Na ten moment jestem w Pogoni Szczecin i kompletnie nie myślę o żadnym innym klubie, czy to o Koronie, czy o innym klubie w Ekstraklasie, czy za granicą. Nie biorę tego w ogóle pod uwagę, ponieważ skupiam się teraz na Pogoni. Czuję się w tym klubie bardzo dobrze, mam tu wszystko, żeby dalej rozwijać się jako piłkarz. Mamy stadion, mamy kibiców, mamy świetną bazę treningową, wszystko jest na poziomie europejskim. Dlatego – już to powtarzałem – miejsce Pogoni Szczecin jest dużo, dużo wyżej, niż aktualnie wskazuje tabela. Mogę jednak dodać, że – jak to się mówi w piłce – nigdy nie mów nigdy.
Rozmawiał: Jakub Glibowski
Fot. PressFocus