KORONA KIELCE

Jakby jutra miało nie być [ZAPOWIEDŹ]

21 mar 2026 | 12:05

Przed nami starcie z gatunku tych za sześć punktów, a być może nawet więcej. W 26. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce podejmie na EXBUD Arenie Arkę Gdynia i będzie to szalenie ważne spotkanie dla układu niewiarygodnie wręcz płaskiej w tym sezonie tabeli. Innego scenariusza niż zwycięstwo nie bierzemy nawet pod uwagę.

O wieczorach takich jak ten poniedziałkowy w Szczecinie chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Porażka po golu straconym w ostatniej minucie, dosłownie w ostatniej akcji zawsze boli podwójnie. Dojrzałe drużyny poznaje się jednak po umiejętności wyciągnięcia konstruktywnych wniosków i podniesienia się po takim ciosie.

Futbol, choć bywa niesprawiedliwy, jest o tyle wdzięcznym sportem, że bardzo szybko daje szansę do rehabilitacji i udowodnienia swojej wartości. Kluczowe jest to, żeby takiej okazji nie przegapić. A dla Koroniarzy będzie nią domowy mecz z Arką Gdynia, która zajmuje obecnie 15. lokatę w tabeli i ma tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową. Żółto-Niebiescy zawitają zatem do Kielc z nożem na gardle.

Bojowe nastawienie rywala znajdującego się w trudnym położeniu nigdy nie ułatwia zadania. Ale po kilku ostatnich niepowodzeniach my również jesteśmy w takim punkcie, który wymaga wzmożonej koncentracji, mobilizacji i determinacji widocznej od pierwszego do ostatniego gwizdka. Nie będzie to jeszcze spotkanie o być albo nie być w Ekstraklasie, ale wygrana pozwoli znacznie się do niego przybliżyć i głęboko odetchnąć z ulgą przed nadchodzącą przerwą reprezentacyjną.

– Każdy przeciwnik, z którym teraz gramy, jest niewdzięczny. Praktycznie każdy gra o podobne cele. Arka jest zespołem, który jest trudny, jeśli chodzi o taką strategię gry. Potrafią dobrze się bronić, oddać przeciwnikowi piłkę, ale my już nie mamy wielkiego marginesu błędu. W każdym meczu musimy zagrać jak o życie. Tak zamierzamy podejść do niedzielnego spotkania i w każdym meczu chcemy inkasować trzy punkty – powiedział Jacek Zieliński na przedmeczowej konferencji prasowej.

Niekwestionowanym sprzymierzeńcem Złocisto-Krwistych jest skuteczność. Historia bieżącej kampanii pokazuje bowiem, że byli oni górą za każdym razem, gdy zdobywali minimum dwie bramki (8 takich meczów). Z drugiej strony Gdynianie mają na koncie serię 5 potyczek z rzędu bez porażki z Koroną na poziomie Ekstraklasy. Na dowód tego, że jest to dla nas wyjątkowo niewygodny przeciwnik, wspomnimy jeszcze, że nasz ostatni triumf z nim datuje się na 10 lutego 2019 roku. Sporo wody upłynęło w Silnicy od tamtej pory, a w obecnych okolicznościach przełamanie tej negatywnej passy jawi się wręcz jako konieczność.

Sytuacja kadrowa naszej drużyny przed niedzielną rywalizacją jest wzorcowa. Wszyscy zawodnicy są zdrowi i do dyspozycji trenera, a w kadrze meczowej po uporaniu się z kontuzją mięśnia dwugłowego uda znajdzie się już Konrad Matuszewski. Arkowcy natomiast zmagają się obecnie z jedną absencją – Luis Perea nadal pozostaje wyłączony z gry i Dawid Szwarga nie będzie mógł skorzystać z jego usług.

W ostatnich latach mecze o największym ciężarze gatunkowym stały się naszą specjalnością. Konsekwentnie pokazywaliśmy, że potrafimy wychodzić z takich konfrontacji obronną ręką. Niedzielnie starcie nie przesądzi definitywnie o naszym losie, ale może go klarownie zdeterminować. Nieważne, co było i co będzie – liczy się tylko tu i teraz. Czas zagrać tak, jakby jutra miało nie być, na swoich warunkach i pokazać, że w naszym domu nie ma z nami żartów.

Po trzy punkty na rozgrzanej do czerwoności EXBUD Arenie – DO BOJU, KORONO!