Dominick Zator: Mam nadzieję, że ludzie w Kielcach dobrze mnie wspominają [GŁOS RYWALA]
Dominick Zator: Mam nadzieję, że ludzie w Kielcach dobrze mnie wspominają [GŁOS RYWALA]
Przed domowym meczem 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy w ramach cyklu „Głos rywala” porozmawialiśmy z Dominickiem Zatorem, byłym zawodnikiem naszego Klubu w latach 2023-2025 i aktualnie graczem Arki Gdynia. Spotkanie z Żółto-Niebieskimi już w tę niedzielę, 22 marca, o godzinie 12:15 na EXBUD Arenie.
Dominick, zacznijmy od tego, jak czujesz się w Gdyni? Jak wygląda Twoje życie po odejściu z Korony?
Gdynia to bardzo fajne miasto. Moja rodzina też już tutaj przyleciała, żeby mnie odwiedzić. Nad morzem jest bardzo fajnie. To prawda, że w Kielcach miałem bardzo dobry okres. Korona była moim pierwszym klubem w Polsce. Zawsze miło wspominam czas spędzony w Kielcach. Ale piłka nożna zmienną jest i w Gdyni też czuję się bardzo dobrze.
Rozstanie z Koroną było dla Ciebie trudne? Byłeś ważnym zawodnikiem w naszej drużynie, można powiedzieć, że ulubieńcem trybun, jako zawodnik Korony zadebiutowałeś również w reprezentacji Kanady, więc chyba masz w swojej kolekcji dużo fajnych wspomnień związanych z Kielcami?
Tak, mam naprawdę dużo dobrych wspomnień. To był naprawdę dobry okres. W trakcie gry w Koronie dostałem powołanie do kadry i mogłem zadebiutować w reprezentacji Kanady. Dla każdego zawodnika to naprawdę świetne uczucie. Może ostatnie sześć miesięcy było dla mnie trudne, bo miałem kontuzję, ale robiłem wszystko, żeby wrócić na boisko, żeby pomóc drużynie i zagrać jeszcze z kolegami, z którymi dalej mam dobry kontakt. Chciałem też po prostu podziękować kibicom za tak długi czas w Kielcach, ale chciałem też powalczyć o coś więcej. Ostatnie pół roku mogło być trudne, ale zawsze będę bardzo miło wspominał te dwa i pół roku spędzone w Kielcach.
Czy któryś z byłych kolegów kontaktował się z Tobą przed niedzielnym meczem? Spodziewasz się szczególnego przyjęcia w swoim dawnym domu?
Cały czas mam kontakt z Martinem Remacle’em. Dużo z nim rozmawiam. Miałem też bardzo dobry kontakt z Nono i ogólnie z wieloma zawodnikami. Kiedy Korona we wrześniu przyjechała tutaj do Gdyni, to przed meczem odbyłem wiele fajnych rozmów z chłopkami. Mam nadzieję, że tym razem, gdy wrócę Kielc, również będę mógł ze wszystkimi porozmawiać.
Masz może wyjątkowy dla siebie mecz w barwach Korony, który utkwił Ci w pamięci? My chyba wszyscy pamiętamy starcie z Jagiellonią z 2023 roku, w którym strzeliłeś gola i zanotowałeś asystę.
Ogólnie tak, ten mecz z Jagiellonią na pewno był wyjątkowy, bo miałem w nim liczby. Byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem pomóc drużynie w trudnym momencie za sprawą bramki i asysty, ale są też dwa inne mecze, które szczególnie pamiętam. Ostatni mecz w sezonie 2022/23, kiedy wygraliśmy 3:0 z Widzewem w Łodzi i utrzymaliśmy się w lidze. Jak przyjeżdżałem do Polski zimą, mieliśmy 14 punktów, a skończyliśmy rozgrywki z dorobkiem 41 punktów. Rok później znów decydowało ostatnie spotkanie, tym razem z Lechem Poznań na wyjeździe. Chyba wszystkim wtedy wydawało się, że przegramy i spadniemy, ale my mieliśmy wielką wiarę, że uda nam się zwyciężyć i ponownie utrzymać. I tak też się stało. Pokazaliśmy wówczas, że jesteśmy drużyną i zostaliśmy w Ekstraklasie. Te dwa mecze w barwach Korony zapamiętałem szczególnie.
W rundzie jesiennej w Gdyni między naszymi zespołami padł bezbramkowy remis i było to dość zamknięte spotkanie. Jakiego meczu spodziewasz się w niedzielę?
Tabela w tym roku to naprawdę dziwne zjawisko. Każdy punkty jest niesamowicie ważny i obie drużyny będą walczyć z całych sił i dadzą z siebie wszystko, żeby wygrać ten mecz. Myślę, że będzie dużo faz przejściowych i spodziewam się takiego agresywnego spotkania, bo jedni i drudzy będą chcieli zgarnąć trzy punkty. Myślę, że czeka nas naprawdę dobra walka.
Arka jest bardzo silna u siebie, ale gorzej idzie Wam na wyjazdach, choć ostatnio wysoko wygraliście w Płocku. Z jakim nastawieniem przyjeżdżacie do Kielc?
Mam nadzieję, że czegoś się nauczyliśmy z tego meczu z Wisłą Płock. W wielu wyjazdowych starciach w rundzie jesiennej nie szło nam dobrze, ale przyjeżdżamy do Kielc, żeby zrobić wszystko, żeby wygrać. Chcemy wyjść mocno, zagrać intensywnie i trochę zaskoczyć Koronę tym, że wyjdziemy tak agresywnie. To dla nas bardzo ważny mecz. Wiemy, że jesteśmy blisko strefy spadkowej, dlatego przyjeżdżamy po zwycięstwo i gramy o wszystko.
Czy w klubie, w środowisku dookoła niego czujecie dodatkową presję w związku z faktem, że tabela jest tak bardzo płaska i że jesteście blisko strefy spadkowej? Jak to nas Was wpływa?
Mamy świadomość naszej sytuacji w tabeli, ale zostało jeszcze dziewięć meczów do końca sezonu i wiemy, że każdy z nich jest tak samo ważny. Zawsze patrzymy przed siebie i chcemy zrobić wszystko, żeby punktować. Wiemy, że każdy punkt może nas wysoko wywindować w tabeli. Dzieli nas osiem punktów od pucharów, ale tylko jeden od strefy spadkowej, więc jedno zwycięstwo może wiele zmienić. W tym momencie patrzymy tylko na najbliższy mecz i na to, żeby zdobyć w nim pełną pulę i podskoczyć w tabeli.
Wcześniej pytałem, czy spodziewasz się szczególnego przyjęcia ze strony byłych kolegów, a czy spodziewasz się też takiego szczególnego przyjęcia ze strony kieleckich kibiców?
Nie wiem, zobaczymy. Mam nadzieję, że ludzie w Kielcach dobrze mnie wspominają i że jak mnie zobaczą, to przypomną sobie, że oddałem tam serce i wszystko, co mogłem, żeby pomóc drużynie. W trakcie mojego pobytu w Koronie za każdym razem wszyscy myśleli, że spadniemy, ale my co roku robiliśmy wszystko, żeby utrzymywać się w Ekstraklasie. Myślę, że z tego tytułu kibice mogą mieć dobre wspomnienia, Ale z drugiej strony każdy może mieć inną opinię i zobaczymy, jak to będzie. Pod koniec nie grałem zbyt wiele, więc fani też mogą patrzeć na mnie inaczej. Ogólnie jednak mam nadzieję, że będą myśleć, że dużo dałem tej drużynie. Jestem podekscytowany w związku z tym, że mogę wrócić do Kielc i znów zobaczyć tych kibiców oraz byłych kolegów. Tak naprawdę to kumple, których będę miał do końca życia.
Rozmawiał: Jakub Glibowski
Fot. PressFocus