KORONA KIELCE

Jacek Zieliński: Nie mamy marginesu błędu, w każdym meczu musimy zagrać jak o życie [KONFERENCJA]

20 mar 2026 | 14:01

Jacek Zieliński i Konstantinos Soteriou wzięli udział w konferencji prasowej przed niedzielnym meczem 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Arką Gdynia. Przedstawiamy wypowiedzi trenera i zawodnika.

 

Jacek Zieliński:

– Wszyscy są zdrowi i do mojej dyspozycji.

– Bez względu na sytuację we wcześniejszych meczach, ten mecz z Arką i tak jawiłby się jako bardzo ważny. Chcemy i musimy wygrać. Zadanie jest teoretycznie proste.

– Nie, nie było bardzo nerwowo u nas po meczu. To są doniesienia medialne, nie wiem skąd wyssane, ale to zawsze się dzieje po przegranych meczach.

– Każdy przeciwnik jest niewdzięczny i gra o podobne cele. Arka jest zespołem, który jest trudny, jeśli chodzi o strategię gry. Potrafi dobrze się bronić, oddać przeciwnikowi piłkę. Ale my nie mamy marginesu błędu, każdy mecz zagramy jak o życie i w każdym chcemy zainkasować trzy punkty.

– Każda drużyna jest ambitna i ma swoje plany. My też bardzo mocno nastawiamy się na to, żeby odbić się po porażce w Szczecinie, zgarnąć trzy punkty i złapać trochę tlenu.

– Nas bardziej będzie się rozliczało za dorobek punktowy niż za styl gry, chociaż nie ukrywam, że nas też wiele rzeczy boli. Te błędy kosztują nas straty punktów. Dużo pracowaliśmy w tym tygodniu nad mentalem i nad tym, co ostatnio szwankowało.

– Trener nigdy nie jest zadowolony ze swoich wyborów personalnych. Każdy jest mądry po meczu. Jest szansa na to, że skład na Arkę będzie wyglądał nieco inaczej.

– Trzeba wziąć poprawkę na to, co robi przeciwnik. Nie szukałbym diagnozy w kondycji, to bardziej mental i na tym się skupialiśmy.

– Nie widziałem jeszcze zespołu, który po przegranym meczu miałby wysokie morale. Trzeba się podnieść, na tym polega urok piłki, że szybko można się zrewanżować i odkuć po nieudanym meczu.

– Ja cały czas wierzę w to, że w niedzielę powinno być dobrze, ale wtedy zobaczymy, czy ten mental faktycznie poszedł w górę.

– Arka to zespół, który ma mocne fazy przejściowe i stałe fragmenty gry. To nieprzyjemna drużyna. Może być tak, że to my będziemy prowadzić grę i musimy się z tym liczyć.

– To na pewno nie będzie mecz o być albo nie być w Ekstraklasie. Za wcześnie na takie diagnozy. Walka się nie skończy. Ale jesteśmy przygotowani, żeby w takim meczu zagrać jak o życie. O to jestem spokojny.

– Mówienie o komforcie zawsze było złudne. Ja cały czas przed tym przestrzegałem i dalej jestem czujny. Rola trenera polega na tym, żeby wybrać takich zawodników, którzy gwarantują poziom zarówno piłkarski, jak i mentalny.

– Simon Gustafson na „dziesiątce” grał tylko raz. Bądźmy też sprawiedliwi. Też trzeba powiedzieć, że nasze „dziesiątki” z rundy jesiennej nie są w takiej dyspozycji jak w rundzie jesiennej. Nikt tutaj nie robi niczego na złość ani przeciwko sobie.

– To jest trochę takie szukanie winnych w osobie Gustafsona. Nie daje jeszcze poziomu, jakiego byśmy chcieli, ale nie róbmy z niego kozła ofiarnego. W rundzie jesiennej po stałych fragmentach straciliśmy dwie bramki, a w meczach z Zagłębiem i Pogonią straciliśmy cztery takie gole. Ale o to nikt nie zapyta.

– W meczach z Zagłębiem i Pogonią zbieranie drugich piłek szwankowało. Musimy podejść do tego poważnie. Traciliśmy bramki w drugie i trzecie tempo. Na tym się skupiliśmy i nad tym pracujemy.

– W Szczecinie nie było założenia, żeby zejść do niskiej obrony. Na pięć minut oddaliśmy inicjatywę, ale to nie jest tak, że mieliśmy hasło w przerwie w szatni „bronimy się”. Pogoń nas przycisnęła. Zmieniła sposób gry i zmusiła nas do głębszej defensywy.

– Mariusz Stępiński w tym momencie jest w najlepszej dyspozycji i dlatego gra. Mimo zmęczenia, potrafi coś zrobić, co pokazał mecz z Legią. Czekam, aż inni nacisną Mariusza.

– Przeczekamy ciężkie chwile i wrócimy do równowagi, spokojnie.

– Rzeczywiście robimy bardzo dużo sprintów. W meczu z Pogonią wykonaliśmy najwięcej sprintów w całych rozgrywkach. Ale taki jest nasz styl gry. Zawsze mówiliśmy, że intensywność jest naszym atutem i z tym musimy sobie poradzić.

– Nie podejrzewam, że po meczu z Zagłębiem jest w drużynie jakaś blokada psychiczna. To jest bardziej kwestia braku domknięcia wyniku, bo my nie potrafimy domknąć wyniku drugą bramką i to jest nasz problem.

– Jesteśmy uczuleni na mocne stałe fragmenty gry Arki. Ale my też, bo jesteśmy czołową drużyną w lidze, jeśli chodzi o stałe fragmenty.

– Ja wiem, że teraz można mówić, że trzeba było robić zmiany w Szczecinie. My też o tym myśleliśmy, ale byliśmy w defensywie głębokiej, nie chcieliśmy mieszać i stąd taka decyzja. Czy ona była dobra? Nie, ale to okazało się dopiero po fakcie.

– Gustafson na treningach wygląda naprawdę dobrze. Jeśli zacznie to przekładać na mecze, to będzie naprawdę okej. Jestem przekonany, że niedługo będzie ważnym punktem drużyny.

Konstantinos Soteriou:

– Kiedy przegrywasz mecz w ostatniej akcji, zawsze wpływa to na Twoją psychikę. Ale musimy iść dalej, bo w niedzielę mamy bardzo ważny mecz, być może najważniejszy w tym sezonie. Musimy zapomnieć o tym, co było i skupić się na tym, co będzie.

– Wiemy, jaka jest nasza sytuacja. Jesteśmy pięć punktów nad strefą spadkową. Tabela jest bardzo płaska. Nie jesteśmy obecnie w swojej strefie komfortu. Teraz musimy się skupić, żeby zdobyć trzy punkty.

– Myślę, że wszyscy zawodnicy rozumieją wagę tego meczu. Po spotkaniu w Szczecinie byliśmy smutni. Niestety, taki jest futbol. Teraz musimy zmierzyć się z konsekwencjami. W ostatnich meczach rywale byli w stanie strzelać nam gole w samych końcówkach i musimy się z tego podnieść.

– Dla mnie liczą się tylko trzy punkty. Zawsze gramy o trzy punkty, szczególnie w domu. Arka to bardzo dobra drużyna, chociaż miała problemy na wyjazdach. Nie chcę nie doceniać Arki, ale musimy zdobyć trzy punkty w niedzielę, nieważne, czy będziemy grać w piłkę dobrze, czy nie.

– W rundzie jesiennej straciliśmy tylko dwa gole po stałych fragmentach gry. Trudno jest tracić takie gole, bo jesteśmy mocni w stałych fragmentach gry w ofensywie. Myślę, że powodem był brak koncentracji. W ostatniej akcji nie możesz tracić takich goli, jeśli chcesz coś osiągnąć w tym sezonie.

– To była moja najdłuższa podróż w karierze. Wyjechaliśmy po 22:00, a byliśmy na miejscu o 6 rano. Ale jesteśmy w Polsce, więc rozumiem to. Szczególnie po takiej porażce takie podróże wydają się najdłuższe w życiu.

– W ostatnich meczach nie graliśmy dobrze i nie wiem, z czego to wynika. Nawet gdy wygrywaliśmy, to w końcówce głęboko się broniliśmy. Mamy świadomość sytuacji. Musimy dać z siebie sto procent i więcej. Wszyscy musimy dać z siebie wszystko w niedzielę, bez względu na to, kto zagra. Szanujemy Arkę, ale w niedzielę liczy się tylko zwycięstwo, nieważne, czy będziemy grać ładny futbol, czy brzydki.